I znów pada.Od rana niebo jest zaciągnięte chmurami i nie wygląda na polepszenie.Mamy jedyną nadzieję,że tu pogoda szybko się zmienia.Dziś mamy przejechać na południe.To jest daleka droga.Przez wyjazdem ,czytając różną informację o Islandii,znalazłam dużo reklam o wschodniej Islandii.Wszyscy ją chwalili,że jest bardzo ładna.Tak naprawdę to był najbardziej nudny odcinek drogi.Możliwie winne było przesycenie.Widzieliśmy już tyle cudownych miejsc,że cały czas chciało się coraz więcej.Tutaj jechało się przez pola lawowe,czarne plaże i widziało się góry z daleka.

Wielką przyjemnością było spotkać grupkę reniferów.

Ponieważ po drodze nie było zbyt ciekawych atrakcji,dojechaliśmy do Hofn bardzo szybko.Pogoda była dość dobra,więc postanowiliśmy spróbować dostać się na lodowiec.

niestety bliżej podejść się nie udało.Jest dość ciepło i dookoła lodowca jest woda.Lecz my nie tracimy nadzieji…

Następna próba…

Barany i kwiatki obok kawałków lodu w wodzie robią dziwne wrażenie.