DZIEŃ PIERWSZY.

Przed tygodniem wróciliśmy z synem z 9-dniewnej podróży z Islandii.To była cudowna podróż.Cały tydzień pracowałam ze zdjęciami i zrozumiałam,że muszę coś napisać teraz lub nigdy.Wróciliśmy do życia codziennego i ostrość przeżytych emocji zaczyna blednąc.Możliwie,że moje wspomnienia pomogą komuś trochę taniej i ciekawiej zwiedzić tak cudowny kraj.

Przed podróżą czytałam dużo różnych blogów o Islandii.Prawie wszyscy z lotniska rószają na południe,więc my rószyliśmy na północ.Mieliśmy zamówiony nocleg w malutkim miasteczku Búðardalur. Nawet ciężko to nazwać miasteczkiem,to tylko dwie uliczki.W Islandii wszystkie miasteczka są małe.

Po drodze wpadliśmy na godzinkę do Reykjaviku.

Zawsze marzyłam zobaczeć pola lawowe.Teraz moje marzenie ziściło się .To naprawdę ekscytujący widok.Pierszy raz widząc to człowiek czuje swoją zależno od przyrody,swoją niemoc w stosunku do niej.

Po tym zostaje trochę dziwne rażenie,więc z przyjemnością ruszyliśmy w góry.Ja bardzo lubię góry,dużo jeżdżę ,zwiedzam,lecz takich gór nigdy nie widziałam.Dech w piersi zapiera.

Najbardziej wesoło spotukać na drogach tubylców.W tych okolicach jest ich pełno na drogach.IMG_5782