Newcastle upon Tyne  NE1

 

No nareszcie wziełam się do pracy.To napewno lato w tym roku tak działa, że się nie chce brać za żadne poważne prace.Pogoda nas naprawdę pieściła całe lato i chciało się gdzieś jeżdzić ,a nie siedzieć przy komputerze.A jeżdziło się dość dużo.Jeszcze w czerwcu jeżdziłam do Newcastle i dalej statkiem do Amsterdamu.Newcastle bardzo mi sie podobał.To stare, ładne miasto.Tak prawdę mówiąc nie lubię miast,a już o nowoczesnych to wogule nie ma mowy.Stare miasta zaś mają swój urok i jakiś niepowtarzalny wdzięk.Co tu dużo mówić ,oto są zdjęcia z tego wyjazdu.

 

Po miłym spacerze po mieście ,nareszcie długo oczekiwany statek.Byłam tak podekscytowana tą wycieczką,że wyobraziłam sobie nie wiadomo co i…. byłam rozczarowana.Jeszcze za młodu marzyłam o kruizie.Wydawało się to tak romantycznie:statek kołyszący się na falach.W realności okazało się to zupełnie nie romantycznie.Po półgodzinowym zwiedzaniu statku ,atrakcje się skończyły.Na pokład iść się nie chciało.Było dość wietrzno i dostatecznie zmarżliśmy czekając na odpłynięcie.Statek był dosyć duży,lecz wszystko było zwrócone na zarabianie pieniędzy:restauracje,bary,casino,kino i disco.Jestem dość aktywną i nie nęci mnie ani siedzenie w kajucie,ani zwiedzanie barów.Licząc na to że ludzie nie mają zbyt dużego wyboru, osługa statku nawet nie utrudniała sobie zycia urozmaicaniem menu.Jedynie alkoholu było naprawdę pod dostatkiem.A teraz to co zobaczyliśmy ze statku jeszcze przed zwiedzeniem baru.