Już ponad tydziedzień przeszło od wspomnianych wypadków i w naszym zrozumieniu nic się nie stało.Wiem,żę jestem ”w gorącej wodzie kąpana” i chciałabym widzieć rezultaty natychmiast.Wiem,żę to jest niemożliwe,lecz…W pracy delikatnie dano mi do zrozumienia,że skrzywdziłam w swym blogu pracowników biura podejrzeniem,że nic nie robią.Że ich praca to jak aisberg,jest widoczna tylko w małej części,resztka jest pod wodą.Że w świetle prawa nie mogą mówić jakie kroki były wykonane.Że jedna z pracownic biura spędziła dwa dni w więdzieniu za powiedzenie prawdy.Czułam się bardzo glupio na tej rozmowie,jakbym to ja była winna w całym tym problemie.To, w rzadnym wypadku, nie była reprymenda.Po prostu objaśniono mi ,że naprawdę bardzo dużo się robi i nie mają prawa na błąd.Lecz jak zawsze w każdej sprawie są kilka punktów widzenia.Oni nie mają prawa na błąd,a my mamy prawo na spokój.Prawdą jest,że nasi bohaterowie ”przycichli” ,tylko zerkają spod łba na co  niektórych.No cóż zobaczymy co będzie dalej…

Ciekawiłam się kiedyś psycholiogią i mogę powiedziec tylko jedno,ze jeśli teraz zostaną w miejscu pracy,to już bardzo prędko zrobią coś jeszcze gorszego.Świadomość bezkarności,jak wiadomo,budzi wulkany w ”duszyczkach” ”bohaterów”.