Dość długo nie pisałam, bo tak naprawdę  byłam zajęta innymi sprawami. A i teraz nie mam humoru do opisów pięknych miejscowości Anglii.Chciałabym porozmawiać o trochę mniej przyjemnych sprawach.Ja myślę ,że każdy żyjąc i pracując w państwie gdzie jest masa ludzi z różnych krajów ,o różnej kulturze i różnym mentalitecie,spotyka się z podobnymi problemami.Największym problemem jak Polaków tak i Litwinów jest to że nie są nastawieni przyjażnie do swojich rodaków.Czasami patrząc ze strony na nasze zachowanie,myślę że jesteśmy gotowi utopić jeden drugiego w łyżce wody.Popatrzmy na Kurdow i Portugali.Jak są przyjażnie nastawieni do swojich.Jak wyciągają przyjazną rękę do nowo przybyłych.Uchylam czapkę przed nimi za to.Musielibyśmy też trochę bardziej tolerancyjinie odnosić się jeden do drugiego ,a nie tylko szukać  jakie kto błędy zrobił.Plotki,obmowy i intrygi są ulubionym zajęciem co niektórych.

Chcę napisać o zdarzeniu na naszym zakładzie.Nie będę wymieniała imion ani miejsca zdarzenia.Ludzie ,którzy tam pracują,zrozumieją o co chodzi a inni nie muszą wiedzieć tego w tej chwili.Władza fabryczna,który to już raz,zadaje sobie i innym pytanie:Czy to był żart,czy kryminał?Obiecam jedno,jeśli naszym ”bohaterom” kolejny raz się ”upiecze”,wpiszę tu wszystkie nazwy i imiona ,i spróbuję napisać do gazety.Jestem zdania,że takie sprawy trzeba traktować poważnie.Nikogo  nie zmusimy nas szanować,jeśli sami siebie nie szanujemy.

Mamy na zakładzie dwóch chłopaków,dosyć młodych,którzy lubią ”pożartować” sobie ze słabszych.Czasami te żarty są dosyć boleśne,ale jakoś się wszyscy do tego przyzwyczajili i nie bardzo zwracają uwagę.Zaczęło się to z rzeczy bardzo drobnych.Czasami przechodząc kogoś trącą,komuś zrzócą czapkę albo zrobią coś podobnego.Ktoś nie zwracał na to uwagi,ktoś nie był zadowolony,ale nie chciał robić problemu z głupstwa,a jak wiadome świadomość bezkarności rodzi jeszcze większą agresję.Najważniejsze, że zawsze wybierają ludzi którzy nie potrafią im się przeciwstawić.Ja jestem zdania,że to jest kompleks niepełnocenności.Tak próbują poczuć się silnymi i ważnymi.Nie mówię o tym jak po chamsku potrafią rozmawiać z innymi ludżmi,jak nie czują żadnego szacunku do ludzi dużo starszych od nich.Po drobnych żartach doszło do trochę poważniejszych rękoczynów.Przed xxx miesiącami(nie jestem pewna daty,bo nie prowadzę notatek) jednego z panów(ma ponad 40 lat i jest niepełnosprawny) jeden z naszych ”bohaterów”, w czasie ”sesji żartów,schwycił za szyję tak że zostały ślady.Wypadek był zgłoszony do biura i…nic.Motywowano,że ten pan czasami bywa niemiły.Po kilku miesiącach następny ”bohater” innego pana(ma ponad 40 i ma trochę spowolnioną reakcję) skopał w pracy.Ten pan po wypadku kilka tygodni był zmuszony zostać w domu,ponieważ nie mógł chodzić,i dotychczas ma problemy z nogą.Musi wydawać pieniądze na kupno leków.Wypadek był zgłoszony do biura i …Zgadnijcie do trzech razy.Prawidłowo  NIC.Jeśli nie brać pod uwagę nagany.Bo ja to porównuję  do kiwania paluszkiem dzieciakowi gdy zbroji.Jak wiadomo bezkarność……Znależli sobie następną ofiarę.Jest to młody chłopak,pracujący przez agencję, o trochę innej mentalności.Jak i poprzednio zaczepki i popychanie .Wreszcie chwyt za szyję,popchnięcie w plecy,okrzyk fucken polish i ostatecznie plunięcie w twarz,w prawdziwym tego słowa znaczeniu.Próbuję powstrzymywać emocje i podawać tylko same fakty.Ponowne zgłoszenie do biura,no i teraz chodzimy wszyscy tłumaczyć co się tam stało.Zupełnie się nie zdziwię jeśli kolejny raz skończy się na naganie.”Bohaterowie” chodzą z wysoko podniesioną głową i zezują na wszystkich,którzy chodzili do biura.Wierzą we własną nietykalność i bezkarność.

Nie mogę zrozumieć pozycję biura.Przed trzema laty,gdy przyszłam pracować do zakładu,za podobne wykroczenia,oboje winni zdarzenia ,”zawieszali” się w pracy do wyjaśnienia okoliczności.Winny zostawał zwolniony.Teraz o żadnym zawieszeniu nie ma mowy. Z jednego punktu widzenia próbuję zrozumieć władzę fabryki,boją się  posądzenia o dyskryminację.Z innego-dyskryminują innych ludzi.Dlaczego,przychodząc do pracy, muszę być narazona na chamskie traktowanie i nawet rękoczyny?Dlaczego nie mogę spokojnie pracować nie oglądając się,czy ktoś nie próbuje ”żartować”.Zresztą silnych ludzi nie rusząją,ale czy pozwolimy tak traktować słabszych.Czy będziemy patrzeć na to wszystko ze strony i cieszyć się ,że to nie nas czepiają?Nie łudżmy się,po jakimś czasie zaczepią i nas.Znudzi im się bawić ze słabymi,będą potrzebować więcej adrenaliny.Zakład nie potrafi,czy nie chce tym się zając,zostawiając tą sprawę na łasce losu.Ja rozumiem żart,gdy obie strony dobrze się bawią.Zaś takie ”żarty” nie chciałabym nazwać ich tym słowem na jakie zasługują.A wykrzyk fucken polish i plunięcie w twarz traktuję jako zniesławienie.Tylko ”bohaterowie” są pewni,że żaden z nas do sądu niie pójdzie.Po pierwsze-bariera językowa,po drugie-bardzo to drogie i czasochłonne zajęcie,chodzenie po sądach.A szkoda…Mozliwe inaczej by nas traktowali,gdyby wiedzieli,że za wszystko trzeba zapłacić.

   Bardzo przepraszam za błędy i przejęzyczenia,lecz za bardzo bardzo jestem podeskscytowana ,by robić korektę.Poproszę wszystkich, komu nie jest obojętny  los rodaków, o napisanie komentarzy.Mam dużą nadzieję,że usłyszę co o tym myślą inni.Czekam z niecierpliwością.